Lekka Fitneska na blogu

Najgorzej jest zacząć, więc ten post powstawał dość długo :) Mam na imię Patrycja, mam 26 lat i jakiś czas temu postanowiłam zdecydowanie o zadbać siebie. Porzuciłam diety z przypadku, robione od czasu do czasu i dające tylko efekt jojo. Ruszyłam z pełną parą. Niespodziewanie pokochałam bieganie oraz inne ćwiczenia fizyczne. Zdrowe jedzenie nie jest już obowiązkiem, a przyjemnością. Bardzo lubię gotować zdrowe i fit potrawy oraz dzielić się przepisami. 

Od kiedy pamiętam byłam raczej leniwcem kanapowym, a nie super wysportowaną osobą. Oczywiście lubiłam typowo dziecięce zabawy na dworze (np. jeżdżenie na rowerze lub rolkach, chodzenie po drzewie albo zabawy na trzepaku), ale jakoś nigdy (mimo prób moich rodziców) nie pokochałam żadnego sportu. Z czasem kiedy zaczęłam dorastać sport i różne aktywności poszły na drugi plan. Po liceum wolałam posiedzieć i pobyczyć się przed telewizorem, a jak były jeszcze chipsiki to już mega wypas :D



I tak rosłam i rosłam ;p


Oczywiście było chyba z milion prób odchudzania, ale zawsze miałam słomiany zapał i pojawiał się efekt jojo. Przerobiłam dietę kopenhaską, białkową i chyba ze sto razy dietę 1000 kcal.
Doszłam do na prawdę słusznej wagi, i jakoś tak się przydarzyło, że mój mąż wpadł na pomysł zabrania mnie na bieganie. Zgodziłam się aby nie było, że tylko gadam o zmianie :)

Pierwszy bieg to była trauma,  jeśli w ogólne można to nazwać biegiem ;p Chyba po ok 200 m myślałam, że umrę i wyzywałam wszystkich, a mój mąż to nasłuchał się tulu wyzwisk, że hoho.
Jakoś marsz przeplataliśmy z biegiem i tak dobiliśmy do chyba 3 km. Wyzywałam w pieruny i zarzekałam się, że nigdy, ale to nigdy więcej już nie będę biegać.Po powrocie do domu jakoś powoli moja złość mijała i po rozmowie z mężem doszłam do wniosku, że może będę próbować. Będę sobie biec i maszerować. Na początku najbardziej lubiłam "biegać" sama przy muzyce. Był to czas tylko dla mnie, nie chciałam aby ktoś widział jak bardzo się męczę.
I przy bólu i wyzwiskach pokochałam bieganie :) Sama nie wiem jak to się stało, może dorosłam do sportu :) Dla każdego jest szansa trzeba tylko się nie poddawać i próbować :)




Na początku mojej drogi z aktywnym życiem postanowiłam stworzyć fitpage na Facebooku - Lekka Fitneska. Głównym celem miało być motywowanie mnie do systematycznej walki. Z czasem zaczęły pojawiać się wiadomości z pytaniami i pomyślałam, że na blogu będzie łatwiej dotrzeć do wszystkich informacji, które wcześniej dodawałam. Także zapraszam was wszystkich do przeglądania i komentowania moich wpisów ;-)

11 komentarzy:

  1. Kochana, rewelacyjna przemiana!! Masz racje, najtrudniej jest zacząć. Ale powiem Ci, że wraz ze spadkiem kilogramów to i lata Ci ubyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :) Czuje się młodziej i to dzięki aktywności :)

      Usuń
  2. Bardzo motywująca metamorfoza:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zmiana! Bardzo chętnie będę czytała kolejne wpisy na blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpiękniejsza i najmądrzejsza blondyneczka jaką znam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. rewelacyjna przemiana ! śledzę Twój FanPage już od jakiegoś czasu, teraz dołączam do obserwatorów na blogu!

    OdpowiedzUsuń