10-dniowa dieta oczyszczająca



Dietę rozpoczęłam w poniedziałek 31.08 i wytrzymałam 10 dni. Był to mój 2 raz,
na początku roku też się skusiłam na tę dietę. Na swoim przykładzie wiedziałam, że
pomaga więc ponownie się zdecydowałam aby oczyścić się po wakacjach.

Jest to dla mnie początek powrotu do 100% zdrowego jedzenia.
Moim zdaniem jest bardzo dobra aby nie tylko się oczyścić, ale też pozwala
przestawić się na mniejsze ilości jedzenia i zwiększoną ilość warzyw i owoców. Nie
jest łatwo, ale warto.
Przed dietą warto skonsultować się z lekarzem, ponieważ nie jest to lekka dieta.

Jak to wyglądało u mnie:

1 dzień : Pełna podjarka. Zaczynam dietkę. Będzie super wypas, ale będzie fajnie, ale
będą super efekty jeee J Przez pierwsze 2 dni można jeść do woli. Na śniadanie
zjadłam 1⁄4 arbuza, na 2 śniadanie nektarynki, a w ciągu dnia znowu jadłam arbuza i
winogrono. Już w tym dniu w godzinach popołudniowych zaczęłam marudzić i
narzekać na dietkę. Jednak nie chciałam się poddać w 1 dniu i jakoś (marudząc ;p )
przetrwałam.



2 dzień: Jedzeniowa powtórka z rozrywki, a więc arbuz i winogrono i nektarynki.
Zauważyłam mniejszy apetyt na owoce, mimo lekkiego głodu nie miałam „siły” jeść
owoców. Załamana patrzę co mogę jeść jutro i nagle radość J Jutro już mogę zjeść
warzywa aaaaa „tyle wygrać”. Nie jest łatwo, ale czekam na jutrzejsze warzywka.



3 dzień: Owocowe śniadanie, czyli arbuz (uwielbiam ten owoc i to pomaga mi
wytrwać). Z tego co czytam zalecane są głównie jabłka, ale znając siebie, wiem, że na
nich bym nie wytrzymała.  Na obiad pojawia się sałatka (garść mixu sałat, pomidor,
papryka, łyżka płatków migdałów, mała garść kiełków, kilka listków świeżej bazylii i
łyżka oliwy z oliwek). Na kolację gotowany miks warzyw (kalafior, brokuły)
wymieszany z  mrożonym szpinakiem. Paczka mrożonek na 2 osoby.



4 dzień: Miałam jeść dokładnie to samo co dzień wcześniej, jednak przy obiedzie
miałam lekki kryzys i jak wciągałam sałatkę myślałam, że odjadę. Jadłam bo
musiałam, ale stawało mi w gardle. Mąż widząc moje cierpienie, wymyślił, że zrobi
mi coś pysznego ale dozwolonego :) I na kolację zjadłam pyszną zupkę z pieczonej
papryki. Tak wytrzymałam kolejny dzień i dostałam kopa do dalszej walki :)

5 dzień: Śniadanie – winogrona. Obiad: sałatka (pomidor, papryka, kiełki, migdały)
ale jadłam bez marudzenia bo wiedziałam, że wieczorek czeka na mnie
najcudowniejsze leczo z mężowej ręki :)

Puszka pomidorów, pokrojona cukinia i 2 pokrojone papryki. Wszystko gotujemy do
miękkości i pod koniec doprawiamy (szczypta suszonych pomidorów, czosnku,
bazylia i szczypta soli).
Wizyta u znajomych na meczu, ale pięknie wytrwałam bez piwka i przekąsek.
Wcinałam śliweczki i marchewkę :)



6 dzień: Sobotka. Piękne słonko, więc i jest nowa nadzieja. Poranny arbuz i czerwona
porzeczka cudownie mnie nastrajają. Później banan i szklanka wody kokosowej. Jest
pysznie! Mam duże wsparcie męża, to już 6 dzień. Wytrwam! W ciągu dnia wcinam
warzywka a wieczorem na kolację mam cukinię w mleczku kokosowym ( przepis:
http://eatjamaican.com/recipes/ital-curry-eggplant-recipe.html )



7 dzień: Poranne bieganie. Pełno endorfin a na śniadanie arbuz + poziomki.
Popołudnie mija pod znakiem nowego sałatkowego odkrycia J Nowa pyszność
sałatka z kukurydzą. Jak ona cudownie smakuje oooo (przepis na 2 osoby: puszka
kukurydzy, puszka ananasa, por, miękkie awokado. Kroimy, mieszamy razem i
zostawiamy do przegryzienia).

8 dzień: Oooo już z górki :) Jest super! Zawsze miałam nadzieję, że wytrwam, ale
właśnie w tym dniu poczułam, że na bank mi się uda! Uświadamiam sobie, że to już
prawie koniec J Jutro już pojawi się białko, więc spoko! Jedzeniowo to standardowo
czyli arbuz i winogrona. Na obiad sałatka z kukurydzą (serio jest pycha) a na kolację
zupka ( przepis: http://vegazone.blox.pl/2014/11/Zupa-krem-z-pieczonej-
papryki.html )



9 dzień: Śniadanie to 2 nektarynki. Drugie śniadanie owsianka z „mlekiem”
owsianym. Jak owsianka wyśmienicie smakuje ooo :)
Obiad to mistrzostwo mojego męża (oj postarał się :* ) czyli Zapiekana kofta serowa
w sosie curry (przepis: http://vegazone.blox.pl/2015/02/Zapiekana-kofta-serowa-w-
sosie-curry.html ) u nas w wersji z tofu.

10 dzień: Śniadanie to banan i nektarynka. 2 śniadanie to owsianka, a na obiad
zrobiłam coś pysznego i warzywnego (przepis:
http://vegazone.blox.pl/2015/06/Lekka-zapiekanka-z-cukinia-szpinakiem-i-feta.html)
na kolację sałatka warzywna (miks sałat, pomidor, papryka i kiełki).

Już od wczoraj myślę co będę jadła po diecie oczyszczającej. Jedno jest pewne, nie
rzucę się na jedzenie. To oczyszczanie przypomniało mi jak cudownie jest zdrowo i
lekko jeść. Nie czułam się źle. Czasem miałam spadek energii i pojawiało się
wkurzenie „dlaczego muszę przez to przechodzić”, ale teraz wiem, że to mój
„tłuszczyk” próbował się bronić.

Teraz nie będę na diecie w standardowym tego słowa znaczeniu. Ja będę zdrowo i
odpowiednio jadła. Trochę mniej niż powinnam, ale to dlatego, że chcę trochę
schudnąć. Należy pić dużo wody. W razie kryzysu można pić sok pomidorowy,
przegryzać marchewkę, owocki.
Na diecie nie powinno się pić kawy, ja „niestety” piłam. Muszę być sprawna w pracy
więc rano piłam małą kawkę :)
Nie martwię się, że jest Wam ciężko. Nie jest to łatwa dieta, każdy ma lepsze i gorsze
dni, ale najważniejsze to nie poddawać się. Najciężej jest do 5 dnia, a później jest już
tylko lepiej J Uwierzcie, że to szybko mija. A po oczyszczaniu można zacząć nowe
zdrowe jedzenie J Nie rzucajcie się na jedzenie bo cała męczarnia tych 10 dni
pójdzie na marne!

Uważam, że jak ma się siły to można delikatnie poćwiczyć. Mi udało się pobiegać 2
razy J Bez szału, ale taki mam teraz okres „na walizkach”.
Jeżeli macie pytania to śmiało piszcie :)

Dokładnie opisane co można jeść a co nie można przeczytać na poniższej stronie.
http://urodaizdrowie.pl/dieta-oczyszczajaca-mai-blaszczyszyn

Największe podziękowania należą się mojemu mężowi! Wspiera mnie, dodawał
otuchy i gotował super pyszności. Bez niego bym nie dała rady :) :*





0 komentarze:

Prześlij komentarz