Wypasione bezglutenowe mini-serniczki



Jakoś ostatnio co niedzielę, coś piekę :)
Nie wiem, co się stało, ale uwielbiam kombinować w kuchni. Taka noworoczna wena kulinarna mnie naszła :) Dzisiaj wykombinowałam mini-serniczki. Świtało mi w głowie, że już kiedyś coś takiego piekłam, ale nie mogłam sobie przypomnieć dokładnego przepisu, więc jak to u mnie bywa, poszłam na żywioł. Najwyżej coś mi nie wyjdzie :p Mąż i tak zje - przecież od tego też jest :) :*
Do tego wypieku użyłam mąki teff - mój mąż ją bardzo polubił, zawiera mnóstwo cennych substancji spożywczych (wkrótce na blogu zrobię wpis o tej mące) więc postanowiłam spróbować.
Z podanych składników wyszło mi 13 mini-serniczków.



Składniki:

- 140 g sera twarogowego półtłustego
- 300 g jogurtu naturalnego
- 2 jajka
- 2 łyżki mąki teff http://www.myprotein.pl/sports-nutrition/maka-teff/10912731.html
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego
- 2 łyżki miodu (u mnie akacjowy)
- 1 łyżka kakao
- 1 dojrzały banan
- ok 50 g gorzkiej czekolady (u mnie dokładnie 44 g - tak mi się ułamało)

Jeden mini-serniczek ok 80 kalorii


Przygotowanie:

Ser twarogowy łączymy z jogurtem i dokładnie mieszamy aby nie było dużych grudek. W osobnej miseczce roztrzepujemy jajka i delikatnie (partiami) dodajemy do nich proszek do pieczenia oraz mąkę. Całość dokładnie mieszamy. Następnie zawartości obu miseczek łączymy ze sobą. Gdy obie masy się połączą to ok 1/3 przelewamy do osobnej miseczki i łączymy z kakao.
Obranego banana i kroimy w plasterki a czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki wielkości ok pół kostki (tak aby dodać do każdego serniczka).
Na blaszce ustawiamy silikonowe muffinki i do każdej wlewamy białą masę na ok 1/3 wysokości (tak 1,5 łyżki masy) następnie wsadzamy po jednym kawałku banana i trochę czekolady (tak aby do każdego serniczka było po bananie i czekoladzie - w zależności jak pokroiliście). Całość przykrywamy kleksem z masy kakaowej. Jeżeli zostały jakieś kawałki banana albo czekolady to można dołożyć.
Serniczki wkładamy do nagrzanego piekarnika (180 stopni) na ok 20 minut.
Tu niestety zaczyna się najtrudniejsze bo po upieczeniu serniczki lubią opadać :(
Dlatego po tych 20 minutach najlepiej zostawić serniczki w piekarniku aż do ostygnięcia, radzę nie uchylać drzwiczek po przez to też mogą opaść.
U mnie niestety tak się stało - byłam zbyt ciekawska :D
Oczywiście jak się przypalają to lepiej wyjąć nawet jak mają opaść.

Dajcie znać, jak smakowało :)











 


0 komentarze:

Prześlij komentarz