Batoniki owsiane na wypasie z resztek szafkowych




Czasami są takie dni, że trzeba zjeść coś słodkiego. Kupne to wiadomo, szału nie robi a mnie po takim gotowym to brzuszko boli. Coraz częściej noszę się z zamiarem, aby nie jeść słodkiego kupnego. Zobaczymy jak to wyjdzie, bo niestety jestem strasznym łasuchem na słodkie :)
Na szczęście czasem wyjdzie mi taki przepis, że kupne słodkości się przy tym chowają :)
Taki właśnie jest ten przepis.
Powstał na zasadzie prób i błędów oraz inspiracji z moich innych przepisów (no i tego co akurat miałam w domu).
Może batoniki nie są szałowo niskokaloryczny, ale sycą na długo i są zdrowe.

Przepis:

1 szklanka płatków owsianych
2 jajka
3 łyżki wody
2 łyżki miodu
0,5 szklanki amarantusa ekspandowany
1 szklanka orzechów (u nie połączone fistaszki i pistacje)
2 łyżki sezamu
2 łyżki siemienia lnianego
1 tabliczka gorzkiej czekolady - do polewy

Wszystkie suche składniki mieszamy w misce (orzechy możemy pokroić). Jajka roztrzepujemy w osobnej misce i jak są gotowe mieszamy z suchymi składnikami.
Miód delikatnie roztapiamy z garnuszku z trzema łyżkami wody następnie dodajemy do reszty składników i szybko mieszamy. Gdy wszystko się połączy, przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Masa lekko się rozwala, dlatego należy delikatnie jej pomóc w ułożeniu się.
Ja lubię gdy batoniki są dość cienkie, dlatego z podanej masy wyszło mi tak pół blaszki piekarnikowej.
Pieczemy ok 20 minut w 180 stopniach.
W tym czasie kroimy gorzką czekoladę. Gdy batoniki są gotowe, wyciągamy je z piekarnika i na jeszcze gorące równomiernie wysypujemy gorzką czekoladę. Następnie, gdy się roztopi to ją rozsmarowujemy. Najlepiej jeszcze ciepłe pokroić na pożądaną wielkość.


1 komentarz: