Akcja motywacja. Jak schudnąć? Jak zacząć? :)



Większość osób próbujących schudnąć zastanawia się jak można to zrobić szybko, lekko i oczywiście najlepiej bez większego wysiłku. W tym celu najczęściej sięgamy do internetu i tu możemy znaleźć kopalnię pomysłów, od diet 1000 kcal przez dietę kopenhaską, a kończąc na sławnej swojego czasu diecie Dr. Ducana.

Zaczytujemy się w opisach jak to w 10 dni stracić 10 kilogramów bez wysiłku i jedząc pyszne posiłki, bez uczucia głodu. Przeglądamy zdjęcia cudownych metamorfoz. W porywie pozytywnej energii wybieramy coś z tych cudów i zaczynamy działać. 
Początkowo idzie nawet całkiem sprawnie. Dzień przed rozpoczęciem diety jesteśmy pełni pozytywnych myśli, już widzimy siebie w skąpym bikini i zazdrosne miny koleżanek :)

Pełne nadziei zaczynamy dietę. Przez kilka pierwszych dni idzie super, jesteśmy tak zajarane wizją efektów, że nawet nie bardzo mamy apetyt :)
Widzimy już pełen sukces. Później zaczyna się robić troszkę gorzej, ponieważ przy bardzo rygorystycznych dietach szybko zaczyna nam brakować sił. Czujemy się senne, bez energii, jakbyśmy zostały przejechane przez ciężarówkę. Szybko zaczynamy się robić głodne, czujemy się znudzone i wtedy mamy ochotę na coś do zjedzenia (oczywiście najlepiej jakieś ciacho, albo chipsiki). Nie możemy tak długo wytrzymać i w konsekwencji rzucamy się na jedzenie. Później mamy wyrzuty sumienia, powtarzamy sobie że trzeba zacząć od początku, ale teraz już się nie poddamy, nie skusimy. I tak w kółko. Znacie to?

Chcę wyraźnie zaznaczyć, nie ma co się katować na rygorystycznych dietach. One na dłuższą metę nic nie dają. Wiem, bo sama przerobiłam ich mnóstwo. I co, że po Ducanie schudłam 10 kg jak mi to wróciło i to z dość sporą górką. 
Chcę powiedzieć dobitnie. Nie ma drogi na skróty, nie ma diety "na chwilę". Jeżeli chce się trwale schudnąć to trzeba zmienić nawyki nie tylko żywieniowe, ale trzeba się nastawić na całkowitą zmianę podejścia do swojego życia i to przez całe swoje życie.
Wiem, że początkowo jest trudno. Sama to przerabiałam (oj, czasem teraz też się zdarzy zgrzeszyć :p) patent, że w tygodniu 100% trzymam dietę i ćwiczenia  a w weekend płynęłam z jedzeniem i piciem. Powoli uczyłam się i uświadamiałam sobie, o co w tym tak na serio chodzi.

Nie chodzi mi przecież o to, aby teraz trochę schudnąć, a jak będzie już ok, to zażerać się pizzunią. Nie. Ja chcę być zdrowa, zgrabna oraz pełna energii do przeżywania każdego dnia. Nie chcę być tylko chuda, chcę być zdrowa! A nie zrobię tego objadając się śmieciami albo oszukując samą siebie. Chodzi świadomy wybór i konsekwentną zmianę. 
Wiadomo, że jesteśmy tylko ludźmi i czasem można zjeść coś nie zdrowego :) Jest to ok, o ile to nie jest codziennie :) 
Sposób: jem co chcę, kontroluję jedynie kalorię również nie prowadzi do niczego dobrego.
Trzeba dbać o ilość, ale GŁÓWNIE o jakość kalorii.

Poniżej kilka patentów, które mi osobiście ułatwiają zdrowe i pełne energii życie. 

  1. Nie ma drogi na skróty -  trzeba sobie to dobitne uświadomić. Tu nie oszukamy, walka z tłuszczem to czysta matematyka :)





  2. Nic się samo nie zrobi  -  wszystko zależy od Nas samych. Nikt za nas tego nie zrobi, nikt za Nas nie zrzuci naszych kilogramów.


  3. Jedzenie mniejszych porcji, ale częściej – nie jest to obowiązkowe, ale pomaga w pierwszej fazie radzić sobie z wilczymi napadami głodu. Dobra, zjadłam śniadanie, jestem głodna (normalne, bo często żołądek jest rozepchany), ale już za 3 h kolejne jedzenie. Dam radę tyle wytrzymać :)


  4. Jedzenie na mniejszym talerzu – tu oszukujemy swój mózg, bo jeżeli zjemy tą samą porcję na małym talerzu z którego się wysypuje to wyda Nam się, że mamy taaaak dużo jedzenia. Jeżeli zjemy tę porcję na olbrzymim talerzu to wyda Nam się, że mamy malutko i będziemy czuli, że jesteśmy niedojedzeni.




  5. Uświadomienie sobie i rodzinie, że to iż nałożą mi mniej na talerz to nie znaczy, że o mnie mniej dbają, albo że są samolubni. Może to się wydawać dziwne, ale swojego czasu kiedy mój mąż nakładał dla Nas obiad to zawsze chciał mi dać tyle ile sobie, aby nie pokazywać mi, że o siebie dba bardziej :) W taki sposób chciał mi okazać miłość :) Generalnie bardzo ważne jest przygotowanie całej rodziny do tego, że zmieniamy nasze przyzwyczajenia żywieniowe. Naprawdę mamie może być smutno z tego powodu, że nie zjedliśmy jej wszystkich dań na imprezie rodzinnej, która tak długo szykowała przed imprezą. Jeśli rodzinie tego nie wytłumaczymy, możemy doprowadzić do niezręcznych sytuacji.
  6. Szykowanie swojego jedzenia do pracy/ szkoły - kiedy już mamy gotowe jedzenie, które na nas czeka jest mniejsza szansa, że kupimy coś niezdrowego. W pracy/ szkole NALEŻY jeść. Nie oszukujmy się myśląc, że jeśli nic nie weźmiemy do pracy to mniej przez to zjemy. W końcu nie wytrzymamy i albo padniemy z głodu albo złapiemy gdzieś Pana Bułę z kilogramową drożdżówką za 3 zika, która ma tyle kalorii ile 2 spore obiady :)



  7. Warto mieć schowany w lodówce jogurt naturalny. W razie kryzysu głodowego można go zblendować z owocami albo kakao i zrobić pyszny deser :)


  8. Dużo pić- Mi na walkę z ochotą na słodkie bardzo pomaga mięta lub woda z cytryną. Należy dużo pić, ponieważ często mylimy pragnienie na picie z apetytem :) Warto sobie kupić filtry do wody i koniecznie wrzucać do niej jak największą ilość cytryn, owoców, ziół. Nie tylko poprawimy smak, ale również dostarczymy organizmowi wiele dobrych mikroelementów i co najważniejsze organizm potraktuje taką wodę jak pożywienie i szybko nie pozbędziemy się jej z organizmu.

  9. Mieć motywator na lodówce, albo np. Pulpicie w laptopie. Najlepiej  przyczepić sobie zdjęcie które nas motywuje. Może to być nasze zdjęcie (gdzie jesteśmy chude i do takiej figury chcemy wrócić, albo gdzie jesteśmy grube aby Nas straszyło :) ), Może to też być zdjęcie jakiejś sportowej modelki. Zawsze patrząc na to zdjęcie przypominaj sobie po co to robisz

  10.  Znalezienie ulubionej formy wysiłku fizycznego- nie chodzi przecież o to aby się zmuszać do treningu. Znajdź coś co polubisz, ale daj sobie czas :) Zapewne w początkowej fazie wszystkie ćwiczenia będą straszne :) Ja polecam bieganie! Jest rewelacyjne i na serio nie trzeba od razu śmigać nie wiadomo jak szybko :) Ja zaczynałam od truchtu przeplatanego marszem :)






  11. Dużą mobilizacje daje kompan/kompanka do ćwiczeń – Zmobilizuj nie tylko siebie ale też kogoś innego. Ćwicząc z kimś masz większą motywację. Czasem kiedy masz kryzys nie rezygnujesz, aby nie zrobić przykrości drugiej osobie, zagryzasz zęby i idziesz się spotkać na treningu :) No i poza tymi plusami to oczywiście można też porozmawiać, powymieniać się efektami :) (Dziękuję mężowi oraz mojej kochanej przyjaciółce :* )


  12. Gdy wybitnie nie mam ochoty na trening to zmuszam się chociaż do założenia stroju sportowego :) Gdy już go mam na sobie to energia wraca :) Jeżeli wiesz, że będziesz miała problemy z motywacją uszykuj taki zestaw wcześniej, niech na Ciebie patrzy :D


  13. Po prostu rusz dupę!! Nie wymyślaj miliona usprawiedliwień (sama wiem, że zawsze się coś znajdzie). Rusz się chociaż na 10 minut, jak wybitnie nie będzie siły to odpuść, ale jak już się zaweźmiesz to wytrwasz :) Najgorzej się zebrać i zacząć.
  14. Nie rezygnuj jeżeli zdarzyła Ci się porażka i małe oszustwo. Za każdym razem jesteś silniejsza. Walcz i się nie poddawaj.
  15. Co jakiś czas przymierzaj swoje stare ciuchy i ciesz się z efektów. Zostawiłam sobie w szafie kilka moich starych za dużych ubrań i od czasu do czasu je zakładam aby zobaczyć, że dałam radę :) Z czasem podczas odchudzania zaczynamy myśleć, że może jednak tak dużo nie schudliśmy i nadal jesteśmy grubi. Nie od razu w lustrze zobaczysz chudą osobę, ja bardzo długo myślałam, że przecież nadal jestem gruba i jeszcze dużo mi brakuje do wymarzonej sylwetki. Takie przymiarki bardzo pomagają :)
  16. Zdrowo to nie znaczy nudno. Jedz dużo warzyw i owoców, kombinuj w kuchni. Twórz swoje ulubione zdrowe posiłki :)

Trzymam kciuki! :)
Zawalcz o siebie, swoje dobre samopoczucie. Tylko Ty możesz to dla siebie zrobić. :)
Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać. Też przez to przechodziłam/przechodzę :)








































2 komentarze: